• Mapa (1,7 MB)
  • Galeria
  • Mazowiecki Park Krajobrazowy

    Nadszedł czas na kolejna wycieczkę. Niestety z rożnych przyczyn musiałem ją odbyć samotnie, ale nie było tak źle. Plan był prosty, pociągiem dojechać z Piaseczna do Międzylesia i tam kierując się w stronę południową, dotrzeć do bunkrów, a później do Góry Kalwarii i znaną juz trasą wrócić przez lasy chojnowskie do domciu.

    Godz. 5:10 pobudka, po krótkim pakowaniu wyjazd z domu w stronę stacji PKP, podroż wraz z przesiadką odbyła się bez problemów w porównaniu do wycieczki poprzedniej (patrz opis wycieczki do Kampinosu). O godz. 8:00 po małych zakupach w pobliskim sklepiku wyruszyłem na trasę ze stacji Międzylesie. Pierwszą atrakcją był kompleks Centrum Zdrowia Dziecka Pisze atrakcją gdyż jest to wyróżniający się budynek, który widzę przy dobrej pogodzie z okien mojej pracy. Z Międzylesia pojechałem w kierunku Wiązowej zgodnie ze znakami szlaku czerwonego. Twarda droga wiodła obok moczar i bajorek. Po dotarciu do Wiązowej skierowałem się na ścieżkę wzdłuż rzeki Mienia. Ten odcinek jest naprawdę fantastyczny, rzeka wije się w lesie, a wraz z nią ścieżka którą jechałem. Po około 5 km odbiłem w lewo kierując się na Pogorzel. Po drodze minąłem most na Świdrze i po kilku kilometrach dotarłem do stacji Pogorzel Warszawska.

    Następnie zgodnie ze szlakiem bodajże czerwonym popedałowałem do bunkrów w lesie (celu wyprawy). W środku lasu zobaczyłem ze klienci supermarketów są wszędzie. Bunkry (bodajże dwa) obejrzałem trochę w pośpiechu gdyż zaczął kropić deszcz. W dalszym ciągu trzymałem się czerwonych znaków, opuściłem je po wyjechaniu z lasu na asfalt. Asfaltem popedałowałem do Otwocka Wielkiego. Dalej wzdłuż walu przez Kępę Nadbrzeżną i Glinki dotarłem do mostu kolejowego. Niestety nie chciało mi się nadrabiać kilometrów do mostu drogowego i postanowiłem przeprawić się mostem na zdjęciu. No cóż, nie ukrywam, ze była to najbardziej emocjonująca część wycieczki, gdyż od polowy mostu deski były dużo bardziej uszkodzone Ale wszystko przebiegło szczęśliwie. Z mostu skierowałem się ścieżką wzdłuż torów kolejowych. Przeciąłem drogę Góra Kalwaria-Konstancin oraz Góra Kalwaria-Piaseczno i dotarłem do zielonego szlaku rowerowego, który przez lasy chojnowskie zaprowadził mnie prosto do domku.

    Podsumowując przejechałem około 80 km po drogach rożnej jakości ale generalnie bez wielkich piachów. Powyższą trasę polecam gdyż jest naprawdę przyjemna, zapewne niedługo wybiorę się nią ponownie. Pogoda trochę nie rozpieszczała i kilka razy przebierałem się (raz w długie raz w krótkie spodnie:-)